Spotkanie poetyckie – Elżbieta Cipora „moja tekstura”

„moja tekstura” Elżbieta Cipora

( recenzja Olgi Bartnik )

Poezjo, poezjo…

Rzadko wpada mi w ręce taka współczesna poezja, która lepiej oddaje moje rozumienie i odczucie jakiegoś aspektu rzeczywistości niż słowa, które noszę w sobie. Spotkanie z wierszami Elżbiety z tomiku moja tekstura i nią samą w internetowych przestrzeniach są samą przyjemnością. Jednak opiniowanie wierszy uważam za niezwykle trudne.

Wielu autorów pisze piękne, oryginalne teksty, które oddają ich unikalną osobowość i warsztat. Są też tacy, którzy potrafią wyrazić nie tylko siebie, lecz i uchwycić myśl głębszą, osadzoną w szerszej świadomości. Myśl, która porusza prawdę dogłębną, fundamentalną o człowieku i jego naturze. I fenomen ich pisania tkwi w tym, iż wrażliwy, poszukujący czytelnik spotyka się w tekście ze sobą samym, jak z odbiciem w zwierciadle. Widzi to piękno i brzydotę, kruchość i moc, które w nim zamieszkują. Taką poetką jest Elżbieta Cipora.

Tematyka wierszy Elżbiety jest szeroka jak życie – o człowieczeństwie, kobiecości, męskości i męstwie, tej zapomnianej cnocie rycerskiej. Autorka pisze o spotkaniach, głębokich i bliskich – człowieka z człowiekiem, kobiety ze zmienną jej naturą, z okruchami codzienności, z czasem, z przemijaniem, z pięknem.

Ela Cipora pisze o kobiecości – autentycznej, niebanalnej, spracowanej, zanurzonej w swoją codzienność, radosnej, zmiennej i tęskniącej, unoszącej się między światami. Pisze o bliskich relacjach, pomostach pomiędzy dwoma jej światami – zewnętrznym i wewnętrznym. Czasem owija się w muślin, kokon codziennych spraw, czasem tęskni za mężczyzną, choć ślad jego dotyku grzeje jeszcze jej ciało i duszę. Czasem patrzy szerzej, ogarnia spojrzeniem większą przestrzeń świata zewnętrznego i stawia proste, ostre diagnozy społeczne, wkłada pióro w niejedno mrowisko.

Jej pisanie jest niezwykłe – proste, sensualne i ulotne z jednej strony, a konkretne i poukładane z drugiej. Jest zapisem jednej jasnej myśli, a czasem również szkatułką w szkatułce, skarbem ukrytym w treści pozornie lekkich słów.

harmonia formy i treści

W niewielkim tomiku moja tekstura znajdziesz, Czytelniku, czterdzieści dwa wiersze, zwarte, białe, pełne uczuć.  Książka w twardej oprawie, którą dostajesz w ręce jest piękna sama w sobie, urzeka wprost wysublimowaną szatą graficzną. Wysmakowane grafiki Anny Zwiahel, stanowią nie tylko tło wierszy, ale idealnie zgraną część utworu, która, ponownie, jak lustro, przenosi czytelnika na głębszy wymiar percepcji.

Pomyślałam sobie, że czytam wiersze z duszą. Napisane przez kobietę z duszą.

Gratuluję Eli z całego serca jej debiutu poetyckiego. Zapadł mi w serce jak spotkanie, które zostawia ślad. Bardzo polecam.

Olga Bartnik

Comments are closed.